
Wenecja.
************************
Nadszedł czas, w którym musieliśmy opuścić Umbrię. Rozpoczął się powrót do domu.
Przeskoczyliśmy płynnie do sąsiadującej Toskanii i enty raz w życiu przejechaliśmy całą zabytkową trasą winną – Chiantigianą, będącą pulsującą aortą tego regionu. W lutym zdała się być zupełnie opustoszała, stoki z winoroślami pozostawały ogołocone z liści i młodych pędów, większość piwnic degustacyjnych była zamknięta. Ale nie dawaliśmy za wygraną i znaleźliśmy miejsce, w którym cudownie uzupełniliśmy zasoby :)



Z Toskanii przejechaliśmy do Wenecji i w ten sposób podróż zakręciła w stronę mocno sentymentalnej. Bo w Wenecji także byliśmy dużą ilość razy, także zimą. Co najmniej pięciokrotnie odwiedzaliśmy karnawał w Wenecji. Kochamy to miasto jak swoje.
Tym razem pokonaliśmy je w całości piechotą, od parkingu przed laguną wenecką, aż na Plac Św. Marka, przemieszczając się wyłącznie mostami i uliczkami, z pominięciem transportu wodnego. Kierując się własnym wyczuciem miejsca i kierunku, trafiliśmy bezbłędnie, pokonując 11 km w dwie strony, o zmroku. No więc jesteśmy weneckimi bohaterami. A na emeryturze możemy zostać przewodnikami.











Kiedy rano opuszczaliśmy wenecką lagunę nie sposób było nie myśleć o tym, że teraz to już naprawdę nie ma zmiłuj, wracamy, przed nami już tylko wyłącznie i długie ciągnące się kilometry. Krajobraz też nie jest specjalnie urozmaicony, kiedy wraca się przez Węgry.

Prowadziła nas tamtędy silna potrzeba dorocznego odwiedzenia naszych przyjaciół mieszkających w Krośnie, na Podkarpaciu.
Dwa akcenty tamtego powrotu przez Węgry warte są odnotowania.
Akcent muzyczny na drodze oraz piwnice Tokaju.
W pewnym momencie na ciemnej drodze oczom naszym ukazała się wielka biała nuta na czarnym asfalcie. Chwilę później prawe koła naszego pojazdu jadące po szerokiej przerywanej linii zaczęły wygrywać melodię.



Grająca droga! :)
W Tokaju spędziliśmy noc i kilka godzin z początku kolejnego dnia. Odwiedziliśmy kilka piwnic, znowu uzupełniliśmy zasoby :) Kiedyś nie rozumiałam fenomenu wina Tokaj, teraz je uwielbiam. Podróże po prostu kształcą.











