Wyciągnąć nogi na leżaku, spojrzeć w dół, pomiędzy regularne linie alejek winogron. A potem powyżej nich, na śliczne malutkie miejscowości poprzyklejane do wzgórz, daleko, za mgłą. Poranek na winnicy nie ma sobie równych.

Wybraliśmy Kitzeck im Sausal nie przypadkowo – kierowaliśmy się najpiękniejszymi widokami. Winnice w tym regionie usytuowane są na dość wysokich, jak na Styrię, wzgórzach. Odczuwaliśmy to, kręcąc się naszym kamperem po pnących się w górę serpentynach. Kiedy wyjechaliśmy ponad las, piękno tej krainy było już bardzo odczuwalne. A potem te wrażenia tylko tężały. Zbliżając się do naszej upatrzonej winnicy, przechodziliśmy do skali detalu, ogród i obejście zabudowy aż kipiały od bardzo starannej roślinności oblanej gęsto kwiatami, pięknej stylowej małej architektury i ogólnego poczucia wielkiego zadbania i pietyzmu.
Dojechaliśmy do winnicy Pichler Schober.
Ulokowano nas na małym parkingu mieszczącym trzy kampery, tuż przy krzakach winorośli. To miejsce jest tak obłędnie piękne, że umieszczam poniżej lokalizację, aby czas nie zatarł tego miejsca w pamięci.

Jest to typowa winnica przyjazna kamperom, czyli śpisz, korzystasz z wszystkiego do woli, pod warunkiem, że staniesz się gościem restauracji oraz poczynisz zakupy w sklepie z winami. No więc właśnie wszystkie te czynności wykonywaliśmy z wielką ochotą.

Jedzenie w restauracji było kosmicznie dobre.
Wina po prostu świetne.
A widoki cóż … zobaczcie sami…
Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie obeszli pięknej okolicy z celem rozpoznania wszystkiego, co wartościowe, piękne i jedyne w swoim rodzaju.


Trafiliśmy tu…

To mała lokalna kawiarenka, prowadzona jak by od niechcenia przez gospodynię tego miejsca, oferująca kawę, ciasto oraz lokalne wyroby z lawendy.
W tych przepięknych, bardzo gościnnych okolicznościach wzgórza Kitzeck im Sausal spędziliśmy dwie doby. To dość długo, jak na nas, w jednym miejscu. Ale nad Bałkanami w tym czasie przetaczał się potężny front atmosferyczny i postanowiliśmy go przeczekać.

Bez pośpiechu, snuliśmy kolejne godziny między rzędami winorośli. Na leżakach, czytając, rozmyślając lub zwyczajnie gapiąc się na piękno.



Idealne wyciszenie przed emocjonalnym tsunami, które wydarzyło się na Bałkanach.

