
Pół godziny od przekroczenia granicy i wjazdu na teren Albanii wystarczyło, aby zrozumieć na czym polega odmienność tego kraju.
Zwierzęta przechadzające się luzem drogami publicznymi, krajowymi, lokalnymi, w takiej ilości, jak byśmy wszyscy wraz z nimi byli jedną wielogatunkową rodziną. Przejawiało to się nawet w ich wzroku. Nie popędzane przez nikogo miały czas, żeby rozglądać się po okolicy, odwodzić wzrokiem ludzi i nie mieć szczególnego planu na najbliższe minuty.
Sielankę psuły jedynie hałdy śmieci. Czyhające wszędzie. Niczyje, porzucone w dziwnych miejscach, zalegające w absurdalnych ilościach, psujące piękne krajobrazy.
Zaplanowany przez nas postój był dość blisko granicy, bo nad Jeziorem Szkoderskim, które leży pomiędzy Czarnogórą i Albanią.
W tych niebywałych okolicznościach przyrody Jeziora Szkoderskiego spędziliśmy dwie noce i oraz półtora dnia, więc zważywszy na nasz normalny rytm kamperowy tak długi pobyt w jednym miejscu jest rzadkością.

Miejsce było kempingiem w budowie albo raczej w fazie swojego nieustającego rozwoju. Oferowało przecudnie rozłożysty teren nad samym jeziorem, tarasowo zlokalizowaną infrastrukturę dodatkową, świetną restaurację z obłędnym widokiem i przemiłą obsługę. Podobno właściciel, który powrócił do Albanii po długim pobycie w Stanach Zjednoczonych ma wysokie ambicje uczynić w tym miejscu kemping na wyjątkowym poziomie.





Kultura bałkańska to obfite ilości mięsa, ryb i owoców morza. Im dalej na południe, tym półmiski były coraz cięższe od dobrodziejstw.
Ciężko było to przejeść, ale jakość mięsa i ryb,a le także serów, oliwek była niewiarygodna.




Zachód słońca powalił nas pięknem. Przestrzeń, natura, kolory, spokój.








W tle migotał zarys Gór Przeklętych, które były naszym kolejnym zaplanowanym wyzwaniem kamperowym, ale o tym w następnym odcinku.

Po bardzo obfitej kolacji zamarzyło nam się totalne nicnierobienie, więc kolejny dzień spędziliśmy na wodach Jeziora Szkoderskiego, pływając na supie i ciesząc się spokojem, łagodnością chwil, słońcem, fascynując się przepiękną płaską florą narastającą taflę wody.










Chętnie bym tam kiedyś powróciła.