
Odwiedzone miasto w drodze do winnic obszaru Mozeli mogłoby być prawie niezauważonym przystankiem, gdyby nie to, że jest tak piękne, że z tego piękna zbudowałam odrębny niniejszy wpis.
Limburg.
Krzywe szachulcowe kamienice, które po prostu ubóstwiam.
Czy architektura może wywoływać emocje? Nie tylko może, ale wywołuje zawsze. Czy zdajemy sobie z tego sprawę, czy nie. Moje pierwsze wspomnienia architektoniczne z głębokiego dzieciństwa, to zestawienie przeciwstawnych dwóch światów w otoczeniu, w jakim wyrosłam. Pierwszy to odpychające mnie, w tamtym wieku, gmaszyska z równymi, przygnębiającymi rzędami niekończących się okien. Wypiętrzone po niebo. Ze zbyt szerokimi korytarzami, aby czuć się na nich dobrze. Niedogrzane, zimne, strącające człowieka po klawiszach kanciastych schodów jak niepotrzebny suchy liść z gałęzi. Wychowałam się w Szczecinie, a tam stoi wiele gmachów będących świadectwem obcesowej architektury Niemiec. Równej, stabilnej i ciężkiej. Instytucjonalnej. Takiej, która przetrwała wojnę, ale przerażającej w świecie małych nóżek dziecka.
Na drugim biegunie pamięci zachowałam w głowie to, co budziło mojej najcieplejsze architektoniczne skojarzenia. Okładki bombonierek z przesłodzoną architekturą jeszcze bardziej niż ich zawartość, Puzzle z angielskimi domkami, przytulnymi uliczkami o zmroku, rozpraszanym ciepłym światłem latarni. Świat architektoniczny naklejony na blaszane pudełka z herbatnikami. Prezenty, jakie czasami otrzymywałam. Ilekroć gdziekolwiek trafił przed moje oczy domek szachulcowy, zawsze pobudzało to na tyle głęboko moją wyobraźnię, że natychmiast próbowałam sobie wyobrazić kto i jak w nich mieszka, i jakie ma w życiu przygody. Fantazja wprowadzała moje myśli w najprzyjemniejsze obszary.
Minęło wiele lat, ale klimat pozostał. Kiedy chodziłam po ulicach Limburga wyobrażałam sobie, że mogłabym zamieszkać w każdym z jego krzywych szachulcowych domków, chociaż przez kilka dni. I się w nich urządzić jak w bajce.
I mam tak w każdym szachulcowym mieście. W kolejnym odcinku, nad Mozelą, znowu będzie ich sporo.

















