Obszar Mozeli jest bardzo złożony, ciekawy, piękny, zarówno geograficznie, naturalnie, krajobrazowo, jak i architektonicznie i we wszelkich śladach kulturowo – cywilizacyjnych.


Kiedy otwierałam szufladę z marzeniami, wyskakiwała z niej Mozela już od dłuższego czasu. Strome zbocza jej brzegów i śliczne bajkowe miejscowości. Takie właśnie miałam wyobrażenie o królestwie Rieslinga.

Winorośl została zesłana na niemal pionowe, kamieniste stoki gór. Niektóre z nich mają prawie 70 procentowe nachylenie, co wyklucza dojazd maszyn. Prace wykonywane są ręcznie, co w tak trudnych warunkach zasługuje na duży podziw.

Mozela wije się spektakularnymi zakolami przez prawie 550 km. Przecina trzy państwa – Francję. Luksemburg i Niemcy. Jest dopływem Renu.
Odwiedziliśmy tę jej część, gdzie wije się najobłędniej.
W późnych godzinach popołudniowych dojechaliśmy do miejscowości Cochem. Stamtąd przejechaliśmy do Ellenz Poltersdorf, aby rozbić dwudniowe kamperowe obozowisko na jednej z tamtejszych winnic. Właśnie to jest jeden z atutów przemieszczania się szlakami winnymi – możliwość zatrzymywania się, nocowania i korzystania z gościnności winnic, a przy okazji zakupu wina bezpośrednio w miejscu jego powstawania.







Wybraliśmy to właśnie miejsce między innymi dlatego, że stamtąd mieliśmy widok na przepiękne malutkie Beilstein, znajdujące się tuż po drugiej stronie Mozeli.



Następnego dnia udaliśmy się na wycieczkę szlakiem wodnym do Cochem. Po drodze przepływaliśmy wzdłuż niewiarygodnie stromych winnic.











Miejscowość Cochem jest bajeczna. Można powiedzieć – instagramowa. Nad przybrzeżną zabudową góruje kamienny zamek Reichsburg. Z niego roztacza się piękny widok na okolicę. Idąc w stronę zamku przeszliśmy ulicami historycznej centralnej części miasta, a potem wspinaliśmy się wzdłuż przyzamkowej winnicy. Cała przygoda jest doświadczeniem romantyczno – winiarskim, w pięknych starych kamienicach znajdują się piwniczki z operatorami zachęcającymi do degustacji wspaniałego schłodzonego rieslinga. Wracając ze wzgórza zamkowego, w upale, stanowią właściwie automatyczne punkty obowiązkowe.






Cochem było zasiedlone już w czasach Celtów i Rzymian. Prawa miejskie uzyskało w 1332 roku. Zatem jego historia i pozycja jest dość stara i ugruntowana. Nie było jednak podobno wojny, w której królujący nad miastem zamek by nie ucierpiał. Burzony, palony, bombardowany i ciągle odbudowywany. W niemieckojęzycznej części Europy było niemal 40 tysięcy zamków, generujących nieskończoną liczbę konfliktów między nimi.
Wracając zwiedziliśmy Beilstein, które moim zdaniem jest perłą tej okolicy. Jest to dość mała miejscowość, ale ma tak śliczne zakamarki i do tego tak bardzo osadzone w konwencji tamtejszej architektury, że amatorom takich miejsc od razu skacze adrenalina.







Następnego dnia przemieszczaliśmy się w kierunku południowym załomów rzeki Mozeli.





Dojechaliśmy do Bernkastel – Kues. To bardzo stare miasto, niewielkie, ale zasiedlenie na tym obszarze datowane jest na 3000 lat p.n.e. Miejscowość zachwyca szachulcowymi kamienicami.














Najbardziej słynna z nich – Spitzhauschen jest jednocześnie najstarszym budynkiem w okolicy – pochodzi z 1416 roku. Jest wybitnym arcydziełem budownictwa mieszczańskiego i żywej kultury średniowiecza. W środku znajduje się rodzinna winiarnia Schmitz – Herges.


Kolejny nocleg nad Mozelą znowu był wielkim doznaniem krajobrazowo – kulturowym. Przepięknie położona łąką przy samym brzegu rzeki, udostępniona dla kamperów. W najbliższej okolicy kolejne winnice.




Naszym ostatnim akcentem zamykającym trasę winnic Mozeli było odwiedzenie położonego nieopodal średniowiecznego zamku Eltz.

Jego wielka zwalista bryła i niesamowite, widowiskowe umieszczenie jej w krajobrazie czynią to doświadczenie wyjątkowym. Historyczna siedziba rodu von Eltz, nad rzeką Elzbach, lewym dopływie Mozeli. Późnogotycka monumentalna architektura najeżona stożkowatymi zwieńczeniami poszczególnych brył uwiodła niejednego producenta filmowego, twórcę grafik mrocznych gier komputerowych, poszukiwacza nietuzinkowych scenerii sesji fotograficznych. Pochodząca z XII wieku, z wnętrzem niemal nietkniętym od czasów średniowiecza, łącznie z meblami, ozdobami, malowidłami ściennymi i arrasami.