Jurmała. Absolutna perła wśród pereł. Bałtycki klejnot w koronie najpiękniejszych miejscowości. Ma wszystko, ma klimat, przepiękną kuracyjną architekturę zabytkową, ładne cerkwie przypominające, że jesteśmy na północnym wschodzie, silny oczyszczający wiatr, biały piasek, wysyp bursztynów przy brzegu.
Deptak bez zadęcia i dobre restauracje. Pies mile widziany. Zamawiamy posiłki i lecę zanim słońce zajdzie, wykorzystać golden hour do zdjęć cerkwi na końcu osi widokowej.




To tu zostaniemy na noc.

Po restauracyjnej kolacji ruszamy snuć się po miejscowości.

Składa się z wielu odrębnych dzielnic, każda z nich ma trochę inny charakter, ale wszystkie są nadmorsko piękne. Następnego dnia chodzimy dalej nadbałtyckimi ulicami i podziwiamy.
Ten kurort upodobali sobie już dawno temu radzieccy prominenci, a Breżniew uwielbiał spędzać tu gorące lata.
Domy o charakterze łagodnego bałtyckiego lata, rozbielone chłodnymi tonami i proporcjonalne, ciągną się nadmorskimi ulicami, jeden za drugim. W niektórych ogrodach już zaczęło się toczyć wiosenne życie i widać w nich ludzi.









W planie mamy odwiedzenie także kilku fajnych cerkwi. Udaje się.

Temat miejscowości powoli zdaje się wyczerpywać. Goni nas chęć przeżycia kolejnych przygód. Opuszczamy piękną Jurmałę, ale z poczuciem przyjemnego niedosytu i chęcią powrócenia kiedyś…
Skoro jesteśmy na Łotwie, odwiedzamy Rygę. Przechodzimy oczywistymi ulicami historycznego centrum. Zatrzymujemy się na obiad w restauracji. Świeci bardzo intensywnie słońce, chodź pogoda wydaje się ostra i mroźna.


Ruszamy na spacer śladami ryskiej sławetnej secesji. Ledwo ją muskamy, bo zarówno Jarek jak i pies wyrazili dużą dezaprobatę. Może nie ten czas i nie to miejsce. Kończy się czas wniesionej z góry opłaty parkingowej.
Odpuszczamy i udajemy się w dalszą podróż.
Kierujemy się dalej na północ, droga wiedzie nas przepięknie wzdłuż Bałtyku. Czujemy jego świeżość i lekką odmienność krajobrazu. Zaczynają dominować wyłącznie lasy iglaste. Około 180 kilometrów trasą VIA Baltica wprowadza nas w jeszcze doskonalszy nastrój. Co jakiś czas lekko zbaczamy, aby za pomocą dróg szutrowych dojechać do plaż i wydm. Wówczas dron lata, pies biega. Szczęście w ruchu.
