Przejdź do treści
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Wakacje 2020 Przystanek 5 Lazurowe Wybrzeże i Morze Śródziemne

Podróże Anny 9.03.2021

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-180.jpg

****************************************

Podczas śniadania łapaliśmy pierwsze, przeciskające się przez góry promienie słońca. Ciałem i materią byliśmy jeszcze w Alzacji, ale duch nasz wyrywał się już do kolejnego miejsca i kolejnej kamperowej przygody. Wczorajszy, pełen wydarzeń dzień był już tylko bogatym wspomnieniem.  Przed nami była kolejna droga – najpierw górska serpentyna, potem krótka sieć dróg lokalnych i następnie długi przejazd autostradą na południe.

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-215.jpg

Naszym celem było Morze Śródziemne. Podróżowania kamperem dopiero się uczymy, natomiast wiele poprzednich wakacji spędziliśmy na żaglówce. W naszym krwioobiegu płynie częściowo woda słona, a Jarek jest w pełni swego serca związany z żeglowaniem i wszystkim, co z nim związane. Wiem, że możliwość odwiedzenia przy każdej okazji kilku portów i marin zawsze bardzo go cieszy. Dlatego umiejętnie wprowadziliśmy do naszej szaleńczej wakacyjnej trasy kamperowej długi przejazd wybrzeżem Morza Śródziemnego i Lazurowym Wybrzeżem. Według planów mieliśmy spędzić tam trzy dni, nieśpiesznie przemieszczając się do portu do portu i tak właśnie się udało.

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-201.jpg

Zatem po śniadaniu z widokiem na alzacką górę Balon złożyliśmy sprzęty, zapakowaliśmy kampera i ruszyliśmy w drogę serpentynami w dół. Zjazd był przyjemny i zdawał się nie mieć końca. Droga najeżona zakrętami nie pozwalała nam szczęśliwie rozwijać dużych prędkości. Dzięki temu spokojnie cieszyłam oczy widokami za oknem i śliczną zabudową małych, ciasnych, z pozoru nijakich starych miejscowości. Pamiętam rowerzystów, których mijaliśmy po drodze. Bywało, że jechaliśmy równo za nimi przez dłuższą chwilę. Przyglądałam się ich pełnym radości twarzom i szczęściu, jakie daje ta prosta radość zjechania w słoneczny poranek z wysokiej góry. Wiedziałam, że kiedy wyjedziemy na autostradę, oddalimy się od takich kadrów na dłuższy czas.  A ten dzień miał być długi ilością kamperokilometrów do pokonania. A my, tak całkiem spontanicznie, dodatkowo go jeszcze wydłużyliśmy, zahaczając na chwilę o nieplanowaną wcześniej Burgundię. Kiedy okazało się, że prowadzi tamtędy autostrada, ożyły wspomnienia. I na tym właśnie polega silny urok podróżowania kamperem. Możliwość modyfikacji wszystkich planów stosownie do bieżących potrzeb i pragnień.  Kiedy zobaczyłam na drogowskazach miejscowość Beaune uruchomiły mi się w głowie i w sercu wspomnienia z czasów studenckich, kiedy to wraz z tatą przyjeżdżaliśmy do Burgundii na winobranie. Mojemu tacie uruchamiały się wówczas jego własne wspomnienia z czasów jego młodości. I tak w międzypokoleniowy sposób  mamy do tych wspomnień duży sentyment.

Do Beaune wpadliśmy dokładnie na tyle czasu, ile wymagało wypicie kawy na głównym placu, szybkie przejście historycznymi uliczkami i zakup wina. Było zbyt gorąco i zbyt poganiała nas wewnętrznie świadomość dalszej zaplanowanej podróży, aby pozostać tam dłużej.

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-214.jpg

Nad Morzem Śródziemnym zaplanowaliśmy łącznie trzy dni pobytu. Z uwagi na wspólny mianownik tych dni, jakim był wypoczynek nad wodami morza w obszarze Lazurowego Wybrzeża, cały ten okres opisuję w jednej wspólnej relacji.

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-195.jpg

Pierwszy z trzech noclegów spędziliśmy w miejscowości Martigues. To mała i urocza miejscowość, nieznana mi wcześniej. Dotarliśmy do niej późnym wieczorem i był to chyba podczas naszej całej wyprawy ten jedyny raz, kiedy zdecydowaliśmy się spędzić noc na kempingu. Zachęciły nas dobre opisy na aplikacji park4night oraz to, że poza nim naprawdę nie sposób było znaleźć w szczycie sezonu miejsca do zaparkowania w tej popularnej nadmorskiej miejscowości. Sądzę, że wybrany przez nas kemping spełniał wszystkie kryteria takiego miejsca, pomimo tego zdecydowanie uznaliśmy, że jakość przebywania na kempingu ma się nijak do jakości samo bytowania w pięknych okolicznościach przyrody z dala od zgiełku, ludzi, harmidru kojarzonego z dużym obozowiskiem. Właściwie irytowało mnie tam wszystko, pomimo że nie były to jakieś wstrząsające tragedie, a raczej zespół drobnych dokuczliwości i niezrozumiałości. Począwszy od brudnego zatłuszczonego piachu, który rzucił mi się w oczy jako pierwszy, kiedy zaparkowaliśmy we wskazanej pozycji i postawiłam nogi na gruncie. Następnie poprzez długie smutne ogrodzenie całkowicie odgradzające teren kempingu od morza, z którym bezpośrednio sąsiadował, jak i to, że cena płacona przy wyjeździe była zupełnie inna od deklarowanej w cenniku oraz, że nie otrzymaliśmy przy tym normalnego rachunku, tylko jakąś tam zabazgraną kartkę wskazującą na szarą strefę obiegu pieniądza. Na jedyny plus poczytuję wielkość dostępnego węzła sanitarnego, ogromne kabiny prysznicowe i ogólną czystość w nich panującą. Wiem, że są na świecie miłośnicy przebywania w takich miejscach. My na pewno do nich nie należymy. Rankiem otrzepaliśmy się szybko z tego wspomnienia i wyruszyliśmy do nadmorskiego centrum Martigues.

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-179.jpg

I wówczas wszystko wróciło na normalne, fajne wakacyjne tory. Miejscowość okazała się śliczna i o tej porze nieprzeludniona, a pobyt w niej rozpoczęliśmy od obowiązkowych owoców morza i szybkiej kąpieli w Śródziemnym. Jedno i drugie było wyśmienite.

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-182.jpg

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-194.jpg

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-200.jpg

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-202.jpg

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-209.jpg

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-217.jpg

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-213.jpg

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-223.jpg

Następnie zaplanowaliśmy przejazd w kierunku Saint-Tropez  trasą biegnącą bezpośrednio przy morzu tak długo, jak będzie to możliwe. I pewnie byłoby to wielką przyjemnością, gdyby nie typowe dla szczytu sezonu zatłoczenie.

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-204.jpg

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-199.jpg

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-218.jpg

Cała Francja zdawała się w tym momencie przyjechać nad Lazurowe Wybrzeże, zupełnie nie przejmując się covidem. Kiedy tempo przemieszczania się spadło nam prawie do zera, postanowiliśmy zmodyfikować lekko plany i kolejny odcinek drogi pokonać autostradą. Jest położona trochę dalej od morza, ale teoretycznie zapewnia szybsze przemieszczanie się. Niestety i ona  była istotnie obciążona samochodami. Zatem w okolicach półwyspu, na którym zlokalizowane jest Saint-Tropez znaleźliśmy się dopiero w godzinach późno popołudniowych, idealnych na poszukanie miłego oczom miejsca na obiad.

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-205.jpg

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-206.jpg

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-207.jpg

Restauracja na tarasie z widokiem na morze, uroczy mały hotelik i kameralna przy nim plaża stanowiły tak doskonale skomponowany zestaw, że Mikołaj zapragnął, abyśmy zostali w tym właśnie miejscu na noc, a do pobliskiego Saint Tropez wyruszyli dopiero kolejnego ranka. Dzięki temu mielibyśmy szansę o wschodzie słońca wskoczyć do morza i cieszyć się dłuższą chwilą świętego odizolowanego spokoju. Było w tym dużo rozsądku, jednak nasz niecierpliwy duch wyrwał nas stamtąd i pokierował późnym wieczorem do centrum Saint-Tropez. Nastawialiśmy się po prostu na inne wrażenia pobytowe. Życie pokazało, że tego samego wieczoru trzy razy jeszcze przyznałam synowi rację, że po prostu trzeba było tam zostać. Otarliśmy się tego wieczoru o ryzyko kłopotów, atmosfera niesprzyjających okoliczności zagęszczała się. W Saint Tropez nie mogliśmy znaleźć żadnego miejsca na nocny postój, nie znaleźliśmy go także w innych okolicznych miejscach wskazanych w aplikacjach jako bezpieczne i pewne. Mijały długie kwadranse, podczas których objechaliśmy zarówno niewielkie Saint-Tropez jak i okoliczne dziwne wąskie alejki, wskazane jako przeznaczone dla ruchu pojazdów, ale dla kampera zupełnie niewygodne i ciasne. Coś, co w dzień stanowiło by o uroku, w późnych godzinach stało się jakąś straszną nudą i udręką. Zaczynaliśmy się czuć jak kamperowy intruz, kiedy kolejny raz widzieliśmy znak z przekreślonym obrazkiem karawanu, który przeczył informacjom o możliwości noclegu ustalonego na podstawie informacji wcześniej wyczytanych w odpowiednich źródłach. W desperacji próbowaliśmy ulokować się w różnych dziwnych miejscach, spać na plaży za miastem, nawet poznaliśmy w tej nocy nowe, przychylne nam bardzo osoby, które zaangażowały się w organizację dla nas miejsca noclegu. Jednak ciągle to wszystko było nie takie jak miało, ani nie chcieliśmy łamać przepisów o zakazie kamperowania, ani też spać w mało urzekającym lub wręcz zupełnie nieprzyjaznym miejscu. Wróciliśmy do centrum Saint Tropez i podjęliśmy jeszcze jedną próbę odnalezienia ciekawego miejsca na nocleg. Nasza determinacja opłaciła się. Była już noc, kiedy ostatecznie zaparkowaliśmy na pewnym miejskim parkingu nad samym morzem, właściwie tuż przy samym historycznym centrum. Miejsce, które początkowo, kilka godzin wcześniej, z taką oczywistością odrzuciliśmy, uznając że skoro przeznaczone jest w ciągu dnia dla napływających hord turystów, to na pewno nas nie zadowoli, teraz nas wysoce usatysfakcjonowało. Stanęliśmy na prawie pustym placu, bezpośrednio przy wodzie, nad samym morzem, które właściwie było metr od nas, za kilkoma kamieniami… Obok nas stał tylko jeszcze jeden kamper.

Kiedy rano rozwarliśmy żaluzje, Morze Śródziemne uderzyło w nas pełnym blaskiem. Jarek wyskoczył rowerem po świeże pieczywo, a ja przyglądałam się nadmorskim scenom budzącej się do życia  miejscowości. I znowu widziałam szczęśliwych prostymi radościami ludzi. Zrzucających ciuchy i wskakujących do wody.

Kilka godzin później całkowicie podzielaliśmy to szczęście, sami w tej wodzie siedząc i odmawiając wyjścia. Było już wówczas tak gorąco, że wydawało się, że nasze ciała nie są w stanie się w wodach morza w ogóle ostudzić. Wcześniej całe przedpołudnie spędziliśmy na rowerowym zwiedzaniu Saint-Tropez. Miejscowość, która kiedyś wydawała mi się małą i przyjazną, przyrównując do innych miejsc lokalizacji Morza Śródziemnego, teraz ujawniła mi się jako dość duży, intensywnie wypełniony turystami kurort. Niemniej jednak szczęśliwie potrafiłam odnaleźć w nim ten sam cudowny klimat gorącego śródziemnomorskiego miasta co kiedyś.

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-180.jpg

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-181.jpg

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-219.jpg

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-191.jpg

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-211.jpg

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-193.jpg

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-212.jpg

Mogę powiedzieć, że Saint Tropez zwiedziliśmy podwójnie, raz w dzień i raz wcześniej w nocy. Niestety z nocnego przejazdu nie mam zbyt wielu zdjęć. Ale odwiedziliśmy przypadkiem plaże i inne lokalizacje znane z filmów o „Żandarmie z Saint Tropez”. Klimat filmowy jest tu obecny na każdym kroku.

Ostatnim celem naszego przejazdu przez Lazurowe Wybrzeże i Morze Śródziemne była miejscowość Villefranche-sur-Mer. Skuszona zostałam opisami, że jest to miejsce uznane przez wielu jako najpiękniejsze na całym wybrzeżu oraz, że jest małe i ciągle jeszcze znikomo turystycznie popularne. Z powodu zatłoczenia i oczywistej popularności zdecydowaliśmy się ominąć po drodze znane kurorty jak np. Cannes, które dość dokładnie zwiedziliśmy wiele lat temu.

Jednak zupełnie nie rozumiem, czemu nie wyciągnęłam żadnych własnych wniosków z nocnego poszukiwania miejsca do zaparkowania w Saint Tropez i z tego jak niewiele trzeba, aby otrzeć się o kłopoty. Chyba po prostu prowadziła mnie jedna myśl – miejsce będzie piękne i my musimy je osiągnąć. Raptem kilka godzin później w imię tej myśli przeżyliśmy najtrudniejszą przygodę podczas tego kamperowego lata, na szczęście z dobrym zakończeniem.

Tymczasem po opuszczeniu Saint-Tropez szybko umykały kolejne kilometry w naszej drodze wzdłuż wybrzeża, w kierunku wschodnim. Po pewnym czasie osiągnęliśmy Niceę. Kiedy droga doprowadziła nas znowu nad same morze, robiło się już ciemno. W jednym z niezwykłych punktów widokowych przystanęliśmy na chwilę, aby strzelić kilka fotek i rzucić okiem w kierunku Villefranche-sur-Mer. Sama miejscowość, jak i wszystkie okalające ją bliższe i dalsze drogi były nocą pięknie oświetlone, a położenie na ostro opadającej w stronę morza skarpie czyniło ten widok naprawdę zapamiętywalnym. Tym bardziej nie mogłam się doczekać finału, czyli dojechania do samego centrum.

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-208.jpg

Na ostatnim odcinku drogi Google wprowadził nas w miejskie uliczki, ciasno zapełnione samochodami po jednej i drugiej stronie. Pokonywaliśmy jakieś zakręty, a po każdym z nich robiło się coraz bardziej wąsko i gęsto. Droga opadała, a kiedy przejeżdżaliśmy niewielką kładką nad jakimś kanałem, pomiędzy nami i stojącymi po bokach skuterami było już tak mało miejsca, że wydawało się, że to zaledwie grubość kartki papieru dzieli nas od otarcia się o obcy pojazd. Oby nie okazało się, że musimy tędy wracać, pomyśleliśmy sobie wówczas. Chociaż nic na to nie wskazywało, droga była jednokierunkowa i miała nas wyprowadzić pętlą poza miejscowość w innym miejscu, gdyby przypadkiem nam się w centrum nie spodobało. No i właściwie kilka chwil później okazało się, że owe centrum, ta mały trójkątny placyk przydworcowy, zapełniony samochodami, do którego prowadziła tylko jedna droga – ta, którą przyjechaliśmy. To, co miało być jej dalszym ciągiem, drogą wyprowadzającą nas poza centrum – okazało się wąską brukowaną pieszą ścieżką, obudowaną murem, wąską tak bardzo, że mały samochód osobowy miałby spore problemy, aby nią przejechać. Pozostawał zatem jedynie powrót tak, jak przyjechaliśmy. O ile w ogóle bylibyśmy w stanie zawrócić na tym ciasnym trójkątnym placyku, a to wydawało się oczywiste, że jest zupełnie niemożliwe. Jarek wysiadł wówczas z kampera, aby ocenić po swojemu sytuację i orzekł stanowczo, że zaklinowaliśmy się na amen. Była noc i nie widzieliśmy żadnej możliwości wycofania się z tej sytuacji i tego miejsca.

Mogłabym właściwie zakończyć w tym miejscu moją opowieść, bo tak się właśnie czuliśmy. Jak u ostatnich bram własnej drogi, w pułapce, na końcu świata.

Ale nie poddaliśmy się, serią bardzo drobnych ruchów w przód i wstecz Jarek zaczął obracać kampera wokół własnej osi, można by powiedzieć, że obracał nim w miejscu. Wyjechaliśmy. Wydawało się, że może się udać, że jakoś damy radę, skoro poszło w jedną stronę to i jakoś pójdzie w drugą, w górę. Oby tylko nic nie jechało z naprzeciwka, zdążyliśmy pomyśleć, i chwilę po tym naprzeciwko nas pojawiła się ogromna śmieciarka. Która zupełnie nie miała ochoty ustępować. Kierowca gestykulował wzburzony i napierał w naszą stronę. Wybiegłam do niego i bardzo spokojnie starałam się  mu zreferować całą opresyjną sytuację i przekonać go, że bez współpracy ani on ani my nic nie wskóramy, bo nie mamy jak ustąpić mu drogi. Poskutkowało. Wrzucił wsteczny, a wraz z nim wsteczny musiały wrzucić wszystkie samochody, które nie wiadomo skąd pojawiły się za nim i uformowały niemałą kolejkę. Sytuacja ta następnie rozwiązywała się jeszcze przez jakiś czas, serią drobnych ruchów na wstecznym, francuskich przekleństw i moich przeprosin.

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-216.jpg

Kiedy znowu znaleźliśmy się na drodze o normalnych parametrach obiecałam sobie nigdy więcej nie wpakować nas w takie kłopoty i dokładnie najpierw sprawdzić, czy i gdzie kamper da radę przejechać.

Chwilę później Villefranche-sur-Mer i nasze złe wspomnienia zostały już daleko w tyle. Wróciliśmy do Nicei i tam spokojnie, 5 km dalej, zaparkowaliśmy nasz pojazd przy nadmorskim bulwarze, zgasiliśmy silnik. Długo jeszcze wpatrywałam się nocą w morze. Koło naszego kampera przechodziły grupki młodych osób, powracających z jakiegoś nocnego klubu, bardzo wesołe i pobudzone towarzystwo. Niektórzy przystawali przy nas na dłużej i całe zdania z ich opowieści przenikały do kampera przez uchylone okno, a jakiś czas później wprost do mojego snu. Śniła mi się lekcja francuskiego i moje wielokrotnie powtarzane słowo „printemps”, muszę zapamiętać, „printemps” to znaczy wiosna! Obudziłam się nad ranem, przy kamperze stały cztery młode dziewczyny, jedna coś pozostałym bardzo zażyle opowiadała, wykrzykując słowo „printemps!” kilka razy w każdym zdaniu. Wyjątkowo wyryło mi się to w pamięci.

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-183.jpg

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-184.jpg

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-186.jpg

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-187.jpg

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-222.jpg

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-224.jpg

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-221.jpg

Rano nie pozostało już śladu po złych wrażeniach poprzedniego dnia. Wróciliśmy do Villefranche-sur-Mer na rowerach. Upał tego dnia był gigantyczny, gorące powietrze paliło żywcem. Wskoczyliśmy do Morza Śródziemnego na ostatnią kąpiel i ruszyliśmy w dalszę drogę. Kolejnym celem naszej podróży było włoskie jezioro Como.

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-210.jpg

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-225.jpg

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-188.jpg

wakacje-2020-przystanek-5-lazurowe-wybrzeze-i-morze-srodziemne-220.jpg

back to top