
Opuściliśmy Holandię gotowi na nowe doznania. Na naszej trasie znajdował się kolejny, bardzo ciekawy przystanek, położony już na terenie Niemiec.
Morze Wattowe, bo o nim mowa, ma około 450 km długości, jest bardzo płytkim akwenem, którego niezwykłość wynika głównie z szalonych przypływów i odpływów. Jego znaczną część stanowią tzw. watty (osuchy), tj. szerokie równiny pływowe, odsłaniane w czasie odpływu morza i powtórnie po kilku- kilkunastu godzinach zalewane słoną wodą morską.
Jest to obszar dynamiczny, absolutnie unikalny, zarówno przyrodniczo, jak i widowiskowo, objęty ochroną i wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Rozległe równiny dwa razy na dobę całkowicie zmieniają swój wygląd. Stają się akwenem morskim naprzemiennie z odsłoniętym obszarem piaszczystym. Wówczas spacer po dnie ciągnącym się po horyzont robi ogromne wrażenie. Właściwie można przez kilka godzin wędrować w dal i cały czas nie widzieć wody, która zdążyła się właśnie wycofać. Oczywiście wymaga to zaplanowania wyjścia w odpowiedniej porze, co zupełnie nie jest trudne, bo podawane do publicznej wiadomości komunikaty o pływach są bardzo precyzyjne.
Dotarliśmy do miejscowości Cuxhaven, miasta uzdrowiskowego w północnej części Niemiec i właśnie tam postanowiliśmy doświadczyć tego fascynującego zjawiska. Wieczorem wybraliśmy się na pierwszy rekonesans na plażę. Wówczas morze wyglądało jak „zwyczajne” morze, miało bowiem odsłonić swoje dno dopiero kolejnego dnia do południa.

Po odpływie, następnego dnia, to samo miejsce wyglądało zupełnie inaczej. Rozpoczęliśmy wędrówkę po piaszczystym błotku, które w momencie naszego wejścia zawierało jeszcze ok. 1-2 cm wody. Ten stan zmieniał się, poziom wody opadał, dno stawało się coraz bardziej „suche”, niezwykły spektakl natury przybierał na sile. Jest w nim wiele różnych form życia, które nauczyły się sobie radzić z tak zmiennymi warunkami. Żyje tutaj około 10 000 różnych gatunków roślin i zwierząt. Morze Wattowe jest uznawane za jeden z ostatnich dziewiczych krajobrazów w Europie.

Na spacer po morzu można się oczywiście wybrać na własną rękę i tak też uczyniliśmy. Trzeba jedynie kontrolować porę przypływu, aby nie zostać zaskoczonym. Dla bezpieczeństwa, równina błotna wyposażona jest w mini konstrukcje zapewniające możliwość wejścia i prowizorycznego zadbania o swoje bezpieczeństwo w czasie przypływu.
Różnica stanu wody pomiędzy odpływem a przypływem to ok. 3 m. Prędkość przypływu to średnio 1 km/h, a podczas burzy może istotnie przyśpieszyć do 1m/s.
Wędrówka po tym terenie była dla Mikołaja, ale dla nas także, cenną lekcją przyrody. Pokochał krabiki. Jeden z nich został na chwilę podniesiony do zdjęcia.


Może Wattowe rozciąga się przez obszar morski trzech państw – Holandii, Niemiec i Danii, jego długość to ok. 450 km, a szerokość od 10 do 30 km. Częściowo oddzielone jest od głębszych wód Morza Północnego archipelagiem Wysp Fryzyjskich. Wyspy te powstały w XIII wieku na skutek potężnego wdarcia się morza w głąb lądu. Dzielą się na trzy łańcuchy: Wyspy Zachodniofryzyjskie, Wschodniofryzyjskie i Północnofryzyjskie. Największą wyspą archipelagu Północnofryzyjskiego jest, należąca do Niemiec, przepiękna wyspa Sylt, której poświęcony będzie cały kolejny odcinek naszej niniejszej wakacyjnej kamperowej wędrówki.
A tymczasem zachęcam do zapoznania się z niezwykłymi zdjęciami…






