
Wielki szczeniak przed Muzeum Guggenheima okazał się naszym proroctwem. Miesiąc później po naszym domu biegały już dwa psy, obok Toli drugi mały, ale wówczas nie mieliśmy jeszcze pojęcia, że sprawy tak się potoczą.

Bryła Muzeum Guggenheima jest bardzo charakterystyczna. Widać ją z daleka, skupia na sobie całą uwagę, jest nieporównywalna z niczym w otoczeniu architektonicznym, bliższym ani dalszym. To ekspresyjne dzieło Franka O. Gehry’ego wywarło bardzo istotny wpływ na miasto, które po upadku lokalnego przemysłu borykało się w latach siedemdziesiątych z silnym bezrobociem. W ciągu 2 pierwszych lat Muzeum odwiedziło 2,6 milionów osób, z czego 80% specjalnie przyjechało do miasta lub przedłużyło pobyt w tym celu. Muzeum stworzyło ok. 9000 nowych miejsc pracy.


Awangardowa architektura i płynny układ ścian mieszczą w sobie wystawę stałą i bardzo atrakcyjne wystawy czasowe, ulokowane na łącznej powierzchni ok. 11 tysięcy metrów kwadratowych.
Wielki szczeniak to znana rzeźba Puppy autorstwa Jeffa Koonsa.

Prawie 9 metrowa rzeźba Maman, słynny pająk artystki Lousie Bourgeois, hołd dla jej matki tkaczki, ale i ekspresja pająka obrońcy i drapieżnika, uosobienie siły i kruchości. Wywołuje podziw i u niektórych strach, wg artystki ma przekazywać wartości pozytywne.
Wracaliśmy do kampera z naręczem tub wypełnionych plakatami zakupionymi w Muzeum Guggenheima. Uwielbiamy współczesne plakaty. Byliśmy zachwyceni rozwojem naszej kolekcji. Sklep przymuzealny jest przecudowny.
Wieczór w Bilbao zapamiętaliśmy także jako spacer w gorącej, letnie aurze, alejkami parkowymi prowadzącymi do najlepszych kuchni świata. Podobno w Kraju Basków jest największe natężenie restauracji docenionych gwiazdkami Michelin. Rozsypane po całym świecie, mają kilka punktów szczególnej koncentracji. Doświadczyliśmy tego, że tam, na jednej ulicy potrafią nawet sąsiadować ze sobą.
Jedzenie było wspaniałe, wystrój wnętrz także.

